NARS: Kultowy róż do policzków Orgasm

10/09/2016 09:25:00 AM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam!


Premiera marki NARS w naszym kraju wzbudziła moje ogromne zainteresowanie, w sumie to jak żadna inna marka. Fajnie, że się pojawiają nowości, ale tym razem czekałam na dzień premiery, żeby kupić dwa kultowe kosmetyki NARS: bronzer Laguna i róż do policzków Orgasm. Nie zdawałam sobie sprawy, że tak wiele osób będzie zainteresowanych premierą, więc myślałam, że kupie od razu oba kosmetyki. Niestety, bronzer w wersji standardowej i większej wyprzedał się bardzo szybko, więc udało mi się dorwać tylko róż. Nie odpuściłam bronzera - jeszcze go kupię, ale na razie mój zapał ostygł. Orgasm z NARS to niewątpliwie kosmetyk kultowy, który podbił serca wielu kobiet na całym świecie. Był czas kiedy nasłuchałam się o nim tyle, że sama zapragnęłam go mieć, jednak jego dostępność i cena ostudziła mój zapał. Po latach jednak nie mogłam odpuścić sobie przetestowania go, kiedy jest na wyciągnięcie ręki.

OPIS PRODUKTU:
Róż do policzków NARS, ikoniczny i będący punktem odniesienia dla tego typu produktów, perfekcyjnie wtapia się w skórę i pokrywa policzki kolorem o modulowanej intensywności. 

Do jakiego rodzaju makijażu?
Formuła mikroskopijnego pudru, o jedwabistej i matowej lub opalizowanej teksturze oraz najpiękniejsze kolory z dostępnych na ryku. Każdy kolor, w kilka sekund, delikatnie podkreśli piękno cery.

Jak używać?
Aplikować na kości policzkowe. Mikroskopijny puder zapewnia delikatną i lekką aplikację. Nanieść także u nasady włosów, na skrzydełka nosa i podbródek. Lekka aplikacja najintensywniejszych odcieni daje naturalny blask.
opis:www.sephora.pl

MOJA OPINIA:
Opakowanie ma niewątpliwie bardzo eleganckie i z lusterkiem, co zawsze doceniam. Matowe plastikowe opakowanie, które niestety ma tendencję do brudzenia się, ale z drugiej strony patrząc, które opakowanie się nie brudzi? Aktualnie trzymam róż w kartoniku żeby za bardzo się nie zabrudził.



Kolor jest niewątpliwie przepiękny - brzoskwinka z domieszką różu opalizująca na złoto. Pigmentacja jest genialna, a niewielka ilość naniesiona na pędzel pozwoli przenieść jego piękno na policzki. Tak naprawdę dzięki tej złotej poświacie, którą pozostawia można darować sobie rozświetlacz. Róż jest bardzo delikatny, jedwabisty w dotyku.



Efekt - bardzo mi się podoba, ale spodziewałam się tego, bo mam niemal identyczny róż w swojej kolekcji, ale kilkanaście razy tańszy... Kto wie o jakim różu mówię? Może chciałybyście porównanie? Dajcie mi znać. Orgasm odświeża policzki dodając im pięknego złotego blasku. Dodaje pięknych rumieńców, które wyglądają bardzo naturalnie. Kiedyś złoto w kosmetykach nie do końca mi się podobało, ale ostatnio zauważyłam, że bardziej mnie ciągnie do złotka niż srebra. Jakoś ten efekt zaczął skutecznie do mnie przemawiać. Stopień intensywności różu możemy spokojnie stopniować od delikatnego dziennego muśnięcia, po mocniejsze podkreślenie policzków na wieczorne wyjście. Róż nie pyli się, więc stawiam, że będzie wydajny. W ciągu całego dnia noszenia drobinki rozświetlające zawarte w różu nie osypują się nigdzie - tam gdzie nałożyłyśmy róż tam zostaje. Co do trwałości to spodziewałam się większego wow. Jak nałożymy go mniej uzyskując subtelny efekt to mam wrażenie, że wieczorem nie mam go już ani grama na twarzy. Jeśli nałożę go więcej to i owszem jest na buzi przez cały dzień, ale tracę w ten sposób delikatne podkreślenie. Jednak nie jest to bardzo nachalne podkreślenie, nie wygląda się przy nim jak klaun - nadal wygląda dobrze. W każdym razie przy stopniowaniu jego intensywności nie udało mi się z nim przesadzić.

Tutaj miałam go na policzkach :)
 
Podsumowując: Róż odświeża, dodaje życia policzkom - wygląda bardzo naturalnie. Można stopniować jego intensywność. Nie pyli się, nie osypuje się w ciągu dnia - tam gdzie go nałożyłyśmy tam zostaje. Trwałość przy delikatnym muśnięciu oceniam słabo, bo mam wrażenie, że blednie, znika w ciągu dnia. Jak nałożę go trochę, więcej to owszem trwa na buzi przez cały dzień. Kolor wyjątkowy - brzoskwinka z domieszką różu opalizująca złoto. Mnie się efekt podoba, ale trwałość mogłaby być zdecydowanie lepsza. Koszt takiego różu to 145 złotych, ale od czego są dni VIP w Sephora? :)

Miałyście styczność z kosmetykami NARS? Co polecacie? :) A może miałyście Orgasm? :)

Zobacz również inne posty

31 komentarze

  1. Śliczny makijaż na zdjęciu *,* Idealny ten kolor różu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądasz w nim mega dziewczęco i ten róż zdecydowanie dodaje uroku :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na twarzy wygląda bardzo ładnie. Z tej marki chciałabym sobie kupić błyszczyk
    Turkish Delight.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak o nim też słyszałam. Bardzo popularny na zagranicznym YT :)

      Usuń
  4. Wyglada pieknie na Twoich polikach! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od kilku dni używam deep throat. Jest bardziej różowy i mniej opalizuje jednak efekt jest bardzo ładny i trwały. Polecam ten odcień. Jedyna wada jak na tą cenę dość mocno pali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zdjęciu deep throat wygląda na tak bardziej brzoskwiniowy. Kurczę może Sephora zdjęcia pomyliła? Bo pamiętam, że jak kupowałam Orgasm to jakoś mi tak na zdjęciu zbyt różowy był :/ O tak cena jest zdecydowanie wadą. Jak dla mnie za drogo jak na róż do policzków.

      Usuń
  6. Takie porównanie obu różów byłoby naprawdę fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda na Tobie pięknie :) Mi udało się już go zdenkować jakiś czas temu, chociaż nie uważam, że był super i raczej bym do niego nie wróciła. Z Narsa polecić mogę podkład Sheer Glow, puder sypany i w kamieniu Light Reflecting Powder, kultowy korektor Radiant Creamy Concealer, bazę pod cienie i oczywiście mój hit jak dotąd w bronzerach - Lagunę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Patrząc na to, że mam dla niego dobry zamiennik to pewnie jak go wykończę to nie skuszę się ponownie, ze względu na cenę. Udało Ci się go wykończyć? Wow :) Sheer Glow też mam na liście, a puder to może o ten Ci chodzi Light Reflecting Setting Powder? Lagunę jeszcze kupię w to nie wątpię :D

      Usuń
  8. wspaniale się prezentuje na Twojej buźce ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapewne chodzi o Oh, oh blusher lub Sleek Rose Gold ;) Mam oba, więc na NARSa za grubą kasę się nie skuszę ;) Ciekawe, jak wypadnie Laguna, jeśli ją dostaniesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe no jeden z tych :D Cena wysoka, ale kupowałam ze zniżką. A Lagunę pewnie kupię jak będzie ta promocja poświąteczna, bo wtedy wyjdzie najtaniej ;)

      Usuń
  10. Chciałabym mieć go u siebie.:D

    OdpowiedzUsuń
  11. Efekt mi się podoba ale pełnowartościowej sumy bym nie zapłaciła. Orientujesz się kiedy są najbliższe dni VIP i o co w nich chodzi? Jestem świeża jeśli chodzi o Sephore :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Były do dzisiaj :) Ostatnio lubią je robić co miesiąc. Ja mam kartę sephora black i dostaje -20% na cały asortyment kiedy są dni VIP - tak sobie je nazywają. Z tego co pamiętam najpierw trzeba wyrobić sobie białą kartę sephora, a po czterech zakupach dostaje się czarną kartę imienną i bon zniżkowy -10%. A później jak się w rok wyda 6000 (! mnie to nie grozi :P) to dostaje się złotą kartę i wtedy rabat chyba jest większy :)

      Usuń
    2. Dzięki za informacje kochana ;))

      Usuń
  12. Uwielbiam taki świeży blask w makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  13. Wygląda bardzo ładnie, na policzkach cudnie. Ale szkoda, że trwałość pozostawia troszkę do życzenia :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyglądasz w nim obłędnie. Jednak sama mam wrażenie, że też mam podobny róż u siebie w kosmetycznych zbiorach. Baaa - niemal identyczny, a tańszy naprawdę znacznie. Pozdrawiam serdecznie :) Megly (megly.pl)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny jest ten róż. Miałam okazję go przetestować, szkoda że cena duża :)
    Obserwuje.

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękny jest ten róż, ale nie wiem czy tyle bym za niego dała.

    OdpowiedzUsuń
  17. Jest piękny. Niestety ja nie mogę pozowolić sobie na róż z drobinkami.

    OdpowiedzUsuń
  18. Juz go zmacalam w sephorze i zdecydowanie sie w nim zakochalam. O tym bronzerze tez myslalam, ale na chwile obecna chyba bardziej kusi mnie korektor.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny! Jak już tu jesteś zostaw po sobie ślad :)
Za komentarze i obserwację postaram się odwdzięczyć.