SKIN79 || Maseczki do twarzy w płachcie - ANIMAL MASK

7/10/2019 09:08:00 PM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam!


Maseczki w płachcie na dobre zagościły w mojej pielęgnacji twarzy, ale tylko te koreańskich marek. Próbowałam koreańsko podobnych maseczek, ale żadna z nich nie dawała takiego samego efektu. W mojej ocenie "originalne" maseczki w płachcie są lepiej nasączone serum, działają nawilżająco, wygładzająco - po prostu widać po nich efekty i nie są to efekty jednodniowe. Jedną z moich ulubionych koreańskich marek jest SKIN79 i dzisiaj pod lupą ich seria maseczek Animal Mask. Niewątpliwie ta seria przywołuje na twarzy uśmiech. Maseczki mogą być również fajną formą zabawy dla dzieci. Mój syn był zachwycony kiedy mam zmieniła się w złego kota :)


Sposób użycia: Na oczyszczoną skórę twarzy nałożyć toner a następnie płat maski. Po 20 minutach zdjąć i wklepać pozostałość żelu.
 
ZŁY KOT (ANGRY CAT)
ZŁY KOT to maska silnie kojąca i nawilżająca. Zawiera dużą dawkę wyciągu z aloesu i drzewa herbacianego. Idealne rozwiązanie dla osób borykających się z niedoskonałościami na twarzy, błyskawicznie łagodzi podrażnienia. Wyciąg z winogron spowalnia procesy starzenia. Ekstrakt z kwiatu lotosu nawilża i przyspiesza gojenie. Delikatny, ziołono-kwiatowy zapach działa odprężająco. 


Maska po wyjęciu z opakowania wręcz ociekała serum i jeszcze dość dużo zostało go w opakowaniu. Na początku płachta dobrze przylegała do skóry, ale im dłużej miałam ją na sobie tym bardziej przesuwała się po twarzy i nie przylegała już tak dobrze. Robiła się również delikatnie sztywna. Myślę, że to przez nadrukowany wzór tak się działo ponieważ z gładkimi maseczkami nigdy nie miałam takiego problemu. Co do właściwości pielęgnacyjnych to nie mam się do czego przyczepić! Maseczka ukoiła drobne niedoskonałości, silnie nawilżyła i wygładziła skórę. Nawet drobne zaczerwieniania zostały delikatnie rozjaśnione. Na drugi dzień nie było również śladu po pryszczach (które próbowały się "przebić") - pięknie się wchłonęły. Skóra po jej zastosowaniu była delikatnie napięta, jędrna i gładka w dotyku. Efekt gładkiej i jędrnej skóry utrzymał się mniej więcej przez dwa dni. 

MOUSE WITH BLEMISHES
Zawarty w masce hydrolat z zielonej herbaty to silny antyoksydant, niweluje stres oksydacyjny, działa łagodząco, przeciwzapalnie i przeciwzmarszczkowo. Pantenol zmniejsza utratę wody, skutecznie nawilża, znacząco poprawia barierę lipidową naskórka. Medakasyzod posiada silne właściwości przeciwzapalne oraz łagodzące podrażnienia. Pobudza fibroblasty do produkcji włókien kolagenowych i elastynowych umożliwiając szybszą regenerację uszkodzonej skóry. Maska zmniejsza widoczność rozszerzonych porów, poprawia sprężystość, nawilża, wygładza i regeneruje. 


Ta maseczka idealnie przylegała do skóry. Maseczka miała również właściwości chłodzące odczuwalne podczas całego zabiegu. Maseczka dobrze nawilżyła skórę, wygładziła ją i załagodziła podrażnienia. Na drugi dzień po zastosowaniu maseczki drobne pryszcze ładnie się wchłonęły i nie było już po nich praktycznie śladu. Skóra była sprężysta i ujędrniona. Bardzo ładnie zmniejszyła widoczność rozszerzonych porów, ale niestety był to efekt jednodniowy. Szkoda, że efekt nie utrzymał się przez kilka dni. Myślę, że z tej maseczki będą zadowolone skóry trądzikowe i mieszane, które mają problem z trądzikiem. Po tym względem maseczka działa doskonale - koi, działa przeciwzapalnie i łagodzi zmiany trądzikowe.

SUCHA MAŁPA (DRY MONKEY)
SUCHA MAŁPA to maska która pozwoli nawilżyć nawet najbardziej kapryśne cery. Wysoka zawartość kwasu hialuronowego, który ma doskonałe właściwości łagodzące, pozwala na skuteczne nawilżenie przesuszonej skóry mającej skłonności do pierzchnięcia. Wygładza, poprawia elastyczność i ujędrnia. Ekstrakt z kwiatu lotosu nawilża i przyspiesza gojenie. Wyciąg z ziarna kakaowca ma działanie odżywcze i ochronne. 


Po wyjęciu maseczki z opakowania widać, że serum nie jest tak płynne jak w pozostałych maseczkach. Było gęste. Po rozłożeniu jej na twarzy maska małpa podobnie jak kot bardzo źle do niej przylegała. W tym przypadku maska nie robiła się sztywna ale szczególnie nie chciała utrzymać się na brodzie. Już po zdjęciu maseczki serum, które pozostało na twarzy bardzo wolno się wchłaniało. Wydaje mi się, że moja skóra w tym momencie nie potrzebowała aż tak dużej dawki nawilżenia, dlatego dłużej jej to zajęło. Maska sucha małpa to ogromny ratunek dla suchej skóry. Skóra była wyraźnie nawilżona i w moim przypadku aż troszkę za bardzo (mam skórę mieszaną). Z pewnością będzie to ratunek dla bardzo suchej skóry! Maseczka działa również łagodząco i odżywczo. Po całym zabiegu skóra jest wygładzona, a dodatek kwasu hialuronowego poprawia elastyczność i jędrność skóry. Po jednym zabiegu efekt utrzymał się przez kilka dni, więc regularne jej stosowanie na pewno jeszcze lepiej poprawi kondycję skóry.

CZARNA PANDA (DARK PANDA)
CZARNA PANDA to maska mocno wybielająca. Stosowana regularnie wyrównuje koloryt skóry i niweluje cienie. Wzbogacona o silny antyoksydant jakim jest witamina B3, tu w postaci amidu kwasu nikotynowego, pomaga zapanować nad przebarwieniami, zwiększa nawilżenie, poprawia barierę lipidową naskórka. Przeznaczono zarówno do cer z problemami, jak i tych bardziej wrażliwych czy dojrzałych.


W przypadku tej maseczki z płachtą było wszystko w porządku - od początku do końca ładnie przylegała do twarzy i nie przemieszczała się. Po jej nałożeniu było również czuć chłodzenie skóry, co przy aktualnych upałach było zbawienne! Od razu po zdjęciu maseczki na pierwszy rzut oka widać, że koloryt skóry był wyrównany. Drobne przebarwienia gdzieś zniknęły. Nie wiem jak maska poradzi sobie z większymi przebarwieniami, ale te drobne gdzieś przepadły. Skóra była delikatnie napięta, rozjaśniona i nawilżona. Zdecydowanie maseczka przyniosła ukojenie zmęczonej skórze.

Podsumowując: Jestem bardzo zadowolona z efektów jakie dają maseczki, więc pewnie nie raz do nich wrócę. Wszystkie dają dobry efekt nawilżenia i wygładzenia skóry, a każda z osobna ma jeszcze inne cenne właściwości. Cena regularna jednej maseczki na stornie producenta to 15 zł.

A Ty lubisz używać maseczek w płachcie?

Zobacz również inne posty

2 komentarze

  1. Ja nie przepadam za maseczkami w płachcie. Nie widzę po nich spektakularnych efektów. Wolę te wielorazowego użytku.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny! Jak już tu jesteś zostaw po sobie ślad :)
Za komentarze i obserwację postaram się odwdzięczyć.