Wypadanie włosów cz.4 || Farmona, Odżywka z wyciągiem z bursztynu Jantar

8/07/2016 08:02:00 AM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam!


To już ostatni wpis z serii o wypadaniu włosów, ponieważ problem już rozwiązałam i na przyszłość będę wiedziała jakich kosmetyków używać. Jeśli jesteście ciekawe jakie kosmetyki mi pomogły to zapraszam Was tutaj KLIK. Dzisiaj jak możecie zauważyć po tytule wpisu będzie o legendarnym już produkcie stymulującym wzrost włosów, odżywiającym no i hamującym wypadanie włosów. O Odżywce z wyciągiem z bursztynu Jantar krążą już nie małe legendy w internecie, a ja na szczęście przekonałam się, dlaczego warto w ten produkt zainwestować. Odżywka miała już u mnie swoje pięć minut w postaci krótkiej notki w ulubieńcach czerwca. Dzisiaj przyszedł czas na podsumowanie kuracji, ponieważ jedno opakowanie już za mną i zaczynam właśnie drugie  :)

OPIS PRODUKTU:
Receptura odżywki uwzględnia najistotniejsze potrzeby włosów cienkich, słabych, delikatnych i zniszczonych. Zawiera biologiczne czynne substancje stymulujące wzrost włosów: Trichogen, Polyplant Hair, aktywny biologicznie wyciąg z bursztynu oraz witaminy A, E, F i d-pantenol.

Spektakularne efekty:
Odżywka Jantar hamuje wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost i odżywienie. Zawarte w niej składniki są niezbędne do prawidłowego przebiegu procesów fizjologicznych skóry, jej odżywienia i regeneracji.
Systematycznie stosowana poprawia metabolizm i dotlenienie cebulek włosów, regeneruje i łagodzi podrażnienia. Włosy stają się wyraźnie grubsze, lśniące i odporne na uszkodzenia. Odżywka wzmacnia strukturę włosów i chroni je przed szkodliwym wpływem środowiska i słońca.

Sposób użycia:
Wcierać codziennie w skórę głowy prze 3 tygodnie, po kilku dniach przerwy wznowić kurację. Nie spłukiwać.


SKŁAD:


MOJA OPINIA:
Opakowanie szklane, ale brakuje mi tutaj jakiejś miarki do "dawkowania" wcierki. Pozostaje nam tylko dawkowanie na oko, a jednak wolałabym dokładnie wiedzieć ile produktu mam wetrzeć w skórę głowy. W opakowaniu znajdziemy 100 ml produktu, które wystarczyło mi na dwa miesiące.


Fanką wcierek do włosów zupełnie nie jestem. Miałam jedną, ale powodowała u mnie swędzenie głowy, efektów nie było więc szybko ją odstawiłam. Bałam się, że z tą będzie podobnie chociaż z drugiej strony skoro jest tak chwalona to pomyślałam, że spróbuję. Odżywkę przez pierwsze trzy tygodnie codziennie wcierałam w skórę głowy, a później odstawiłam ją na tydzień. Później od nowa stosowałam przez trzy tygodnie, a teraz znowu daję jej odpocząć. Myślę, że jak minie czas odstawienie to wrócę do jej stosowania, ale tym razem będę ją wcierać co drugi dzień. W sumie to nie ma "dawkowania", ale sprawdziłam, że jest jeszcze taka kuracja w ampułkach, więc może jak skończę drugie opakowanie odżywki to skuszę się na kurację.


Przejdźmy zatem do efektów. Wierzę, że w jakimś stopniu zahamowała wypadanie włosów, bo teraz wypadają mi normalnie. Przestały wypadać garściami i wyglądają zdecydowanie lepiej. Odżywka nie obciąża skóry głowy, nie pojawiło się u mnie żadne swędzenie ani inne niepożądane efekty. Trzeba uważać gdzie ją aplikujemy, bo włosy po niej mogą pojawić się wszędzie... Chyba nie muszę wspominać, że dobrze jest umyć ręce po każdej aplikacji. Po jej stosowaniu wreszcie zobaczyłam "baby hair", których nie mogę zupełnie ułożyć. Maluszki skutecznie robią mi push up na głowie bez stosowania innych wspomagaczy. Bardzo się cieszę, bo włosy nie wypadają a pojawią się nowe. Bardzo dużo nowych! Włosy też są dobrze odżywione jak zapewnia producent. Dobrze równie, że odżywka nie przetłuszcza skóry głowy, bo nawet zauważyłam, że włosów nie muszę myć codziennie tylko co drugi dzień. Zawsze musiałam myć włosy codziennie bo na drugi dzień był dramat, nie wyglądały dobrze, nie układały się tak jak powinny, a czasem nawet suchy szampon nie dawał sobie z nimi rady. Teraz na drugi dzień jest super. Po szamponie i odżywce do włosów zauważyłam, że moje wosy straciły blask, były matowe i szorstkie. Odżywka z bursztynem przywróciła im blask (zresztą nie tylko ona, ale o tym produkcie opowiem Wam nie długo). Jestem w stanie powiedzieć, że producent spełnił wszystkie swoje zapewniania, a to rzadko się zdarza.

Podsumowując: Hamuje wypadanie włosów, odżywia je, stymuluje ich wzrost i doskonale je odżywia. Pojawiły się u mnie po niej "baby hair" upragniony przeze mnie efekt. Jestem zdecydowanie na tak i polecam każdemu kto boryka się z takim problemem jak ja. Spełnia obietnice producenta w 100%. Drugie opakowanie kupiłam w Biedronce za 8,99 zł, ale w mojej ulubionej Aptece Gemini możecie dorwać ją za 7,79 zł.

Miałyście może tą odżywkę? A może macie inny sposób na pojawienie się baby hair? :)

Zobacz również inne posty

16 komentarze

  1. Już od jakiegoś czasu kusi mnie odżywka Jantar ... Wiele dobrego czytałam o niej na blogach.
    Muszę ją wreszcie wypróbować na sobie .
    Buziaki Kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też wiele dobrego o niej czytałam i dużo osób mi ją polecało. Między innymi dlatego skusiłam się na jej zakup i cieszę się, że okazała się hitem :)

      Usuń
  2. Słyszałam o tej odzywce, ale jakoś sama się na nią nie skusiłam. Może kiedyś.

    OdpowiedzUsuń
  3. Używam jej i jestem nią zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak skończę wodę brzozową, która też wywołała u mnie wysyp baby hair, ale nie zahamowała wypadania skuszę się na tą :) Fajnie też, że przedłuża świeżość włosom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę nie słyszałam o czymś takim ;) no to genialnie, że pojawiły się po nim włoski tylko szkoda, że nie zahamował wypadania :( No właśnie zdziwiłam się, że Jantar przedłuża świeżość włosów, ale to tylko na plus dla niego ;)))

      Usuń
  5. Dużo, dużo słyszałam o tej odżywce i muszę przyznać że nie raz mnie kusila. Bałam się jednak negatywnych skutków ubocznych typu przetłumaczenie włosów. Teraz jestem już zdecydowana na kupno. Obawiam się tylko, że będę musiała biegać z odrostem do fryzjera non stop :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bałam, że będzie przetłuszczać szczególnie jak przeczytałam, że przez trzy tygodnie trzeba wcierać ją codziennie w skórę głowy, a tu kurczę zrobiło się odwrotnie ;) Miłe zaskoczenie.

      Usuń
  6. To jest moja jedna z ulubionych wcierek :) ja wyciągam ten korek i aplikuje ją pipetką ( taką jak z testu ciążowego tylko dłuższa) przynajmniej aplikuje ją bezpośrednio na skalp i bardziej dokładnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde jaki posty i genialny pomysł! Nie wpadałam na to :D Dziękuje :*

      Usuń
  7. U mnie Jantar był hitem tylko na początku, potem przestał działać :(

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam kapsułki tej marki, były genialne. Teraz zaczynam testowanie szamponu :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czaję się od jakegoś czasu na coś z tej serii, ale słyszałam, że przy dłuższym stosowaniu traci na dzialaniu.

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę wreszcie nabyć coś takiego, bo jeszcze chwila i będę bez włosów :/

    OdpowiedzUsuń
  11. Niedawno zaczęłam jej używać - czekam na efekty :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny! Jak już tu jesteś zostaw po sobie ślad :)
Za komentarze i obserwację postaram się odwdzięczyć.