Moje letnie okrycie: Samoopalacz w piance z Dax Cosmetics

9/09/2014 05:51:00 PM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam!


Lato już tak właściwie za nami, ale to nie przeszkadza mi przedstawieniu Wam mojego letniego ulubieńca jakim był Samoopalacz w piance z Dax Cosmetics. W tym roku nie miałam okazji żeby poleniuchować i wypocząć porządnie gdzieś plackiem na plaży. Blade nogi krzyczały o opalenie, bo ta partia mojego ciała opala się najwolniej... Także komicznie to wyglądało kiedy ręce i twarz były ładnie opalone, a nogi nie chciały im dorównać. Wprawdzie używałam rajstop w sprayu z Sally Hansen o których pisałam Wam tu KLIK, ale ten efekt utrzymuje się tylko przez jeden dzień i zmywa się podczas wieczornej kąpieli. Potrzebowałam czegoś trwalszego, a nie bardzo lubię sięgać po samoopalacze. Dlatego w drogerii natknęłam się na ten produkt i pomyślałam "czemu nie, dam mu szansę" i tak zabrałam go do domu. Wystąpił w ostatnich ulubieńcach, więc czas na oddzielną o nim notkę. Serdecznie zapraszam!


Samo opakowanie produktu bardzo przypadło mi do gustu. Ma bardzo wygodny aplikator, który dozuje odpowiednią ilość produktu.


KONSYSTENCJA:
A tak wygląda pianka. Jest bielutka i szybko zmienia konsystencję z pianką w płynną. Nie jest to konsystencja pianki do golenia. Jest rzadka i lejąca. Bardzo przypadł mi do gustu kolor jak i konsystencja produktu. Łatwo można się nim wysmarować i moim skromnym zdaniem nie pozostawić na skórze smug.


Produktu używam regularnie od sierpnia co dwa-trzy dni. Najpierw nakładam produkt na rękę i wsmarowuje go w całe ciało. Po godzinie nakładam kolejną warstwę. Zazwyczaj po trzech dniach powtarzam całą procedurę. Mogę się cieszy piękną opalenizną. Z rozprowadzeniem produktu szczególnie uważam na kolanach i kostkach. Tam najczęściej tworzą się smugi.


Szczerze mówiąc nie używałam produktu do twarzy. Jakoś nigdy nie potrzebowałam i nadal nie potrzebuje. Twarz opala się najszybciej, więc automatycznie jest mi to nie potrzebne.

SKŁAD:
Aqua, Glycerin, Dilhydroxycetone, PPG-2-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Proypelne Glycol, Panthenol, Butylene Glycol, Nymphaea Alba Flower Extract, Tocopheryl Acetate, Ethylparaben, Methylparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane-1, 3-Diol, Parfum


DZIAŁANIE:
Tak naprawdę w ciągu godziny średnio można zauważyć różnicę. Po godzinie nakładałam produkt jeszcze raz i wtedy po jakiś 3 godzinach widać efekt opalenizny. Produkt na skórze wygląda bardzo naturalnie, a przede wszystkich nie tworzy brzydkich smug. Konsystencja produktu ułatwia jego aplikację na skórze i w kilka godzin możemy się cieszyć ładnie wyglądającą opalenizną. Później dla podtrzymania efektu smarowałam się pianką mniej więcej co drugi dzień. Produkt nie jest bezzapachowy, ale nie jest też bardzo irytujący. Zapach czuć go tylko przy aplikacji, a na skórze jest zupełnie nie wyczuwalny. Warto przed aplikacją samoopalacza zrobić peeling całego ciała. Produkt również nie przesusza skóry, a wręcz ją nawilża. Oczywiście dzięki glicerynie w składzie :) No cóż nie może być idealnie.

Podsumowując: produkt jest tani i dobry. Ma łatwy w użyciu aplikator, wypompowujący tyle produktu ile chcemy. Opalenizna wygląda na skórze bardzo ładnie i naturalnie. Nie pozostawia smug. Do końca września będę go używałam, a za rok z pewnością do niego wrócę. Jest to jeden z lepszych samoopalaczy jakie używałam.

Znacie? Przypadł Wam do gustu? Jakich Wy używacie samoopalaczy i czy w ogóle używacie? :)

Zobacz również inne posty

29 komentarze

  1. Nie mialam go: ) szukam samoopalacza, ktory da mi mocny efekt: )

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli nie robi smug to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nie używam samoopalaczy bo dość szybko się opalam naturalnie. Moja siostra używa samoopalacza w mgiełce z YR i jest zadowolona. Choć według mnie bardzo intensywnie pachnie kwiatami:/ ja pare razy go użyłam na tył nóg bo były bledsze;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Troszkę bym się go bała, ale skoro mówisz, że nie robi smug, to chyba nie jest z nim źle:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawy przydałoby mi się coś na podtrzymanie opalenizny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na podtrzymanie opalenizny ten produkt będzie świetny.

      Usuń
  6. nie lubie smaoopalaczy ;< i nie umiem ich uzywac ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie potrafiłam :P Ale ten produkt jest tak prosty w użyciu, że krzywdy sobie nim człowiek nie zrobi :D

      Usuń
  7. Nigdy nie uzywalam samoopalaczy, jak juz to balsam brazujacy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używam samoopalaczy, źle mi się kojarzą
    Na szczęście jestem szczęśliwa posiadaczką ciemnej karnacji i po jednym dniu na słońcu wyglądam prawie jak murzyn ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Coś dla mnie.. Zapewne wypróbuję.. świetna recenzja Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. W piance samoopalacza jeszcze nie miałam. Może w przyszłym roku go wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki samoopalacz w piance łatwiej jest rozprowadzić na ciele.

      Usuń
  11. Planuję go wypróbować:)
    pozdrawiam i zapraszam do mnie:)
    www.haydenka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Wczesniej uzywalam samooplacza z Ziaji, generalnie byl bardzo fajny jesli chodzi o opalenizne, ale przeokrutnie śmierdzial;P Jak bedzie okazja to zakupie sobie ten z Daxa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Ziaji jeszcze nie używałam. Nie fajnie, że śmierdział.

      Usuń
  13. Raz w życiu miałam samoopalacz i wyglądałam okropnie, wiec wole naturalne opalanie ;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam dużo dobrego na jego temat,ale sama nie miałam. Raz tylko wysmarowałam się samoopalaczem i to była tragedia hehe.Dużo częściej sięgam po balsamy brązujące

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też przeżyłam nie jedną tragedie z samoopalaczem :D

      Usuń
  15. Nie używam samoopalaczy. Chyba trochę się ich boję ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. I ja nie używam samoopalaczy, ale dobrze że kosmetyk zdaje egzamin:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Słyszałam już o tej piance i jestem jej bardzo ciekawa, ale na razie mam do zużycia mój balsam z Lirene :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Samoopalacze są mi obce. Nie używam takich kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  19. Pierwszy raz widzę samoopalacz w piance! :) aczkolwiek mi pewnie przeszkadzałby fakt, że muszę posmarować się samoopalaczem dwa razy praktycznie pod rząd, żeby widać było efekt. W to lato zakochałam się w Xen-Tan :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie widziałam nigdzie tego samoopalacza, ale wydaje się być fajny :) Nigdy nie używałam żadnego w piance :P fajnie, że daje naturalną opaleniznę ;) póki co uzżwam z Sun Ozon :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja nie znosiłam samoopalaczy, aż w końcu kupiłam samoopalacz w piance od BeautyLab i jestem zakochana na maxxa - koniecznie weź go pod lupę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny! Jak już tu jesteś zostaw po sobie ślad :)
Za komentarze i obserwację postaram się odwdzięczyć.