Nowości kosmetyczne czerwca #3 2016

6/29/2016 08:22:00 AM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam!


Przedwczoraj mogłyście przeczytać wpis o denku, a dzisiaj zapraszam na zakupy. W myśl zasady w przyrodzie nic nie ginie musiałam jakoś uzupełnić ostatnie zużycia. Jeśli czytacie mnie już jakiś czas to wiecie, że raczej nie ulegam zakupowemu szaleństwu, a kupuję "z głową". Jeśli coś kończę dopiero kupuję - nigdy na zapas, bo to dla mnie nie ma sensu. Wiem, że różne promocje mogą kusić, ale przecież następnym razem też może być promocja, prawda? Jeśli nie potrzebuje to nie kupuje! Tak panuje nad tym co mam i zużywam wszystko do ostatniej kropli. Szalonych zakupów u mnie nie zobaczycie :)

SEPHORA
Postanowiłam diametralnie zmienić swoją pielęgnacje. Ostatnio pojawiło się w niej dużo produktów drogeryjnych, które nie do końca mi służą, dlatego postanowiłam zaufać marce Clinique. Oczywiście nie zmienię nagle całej pielęgnacji, ale stopniowo jak wykończę dany produkt to zacznę wprowadzać nowy. Myślę, że jakbym nagle zmieniła dosłownie wszystko to cera mogłaby nie znieść tego za dobrze. Po użyciu próbki kremu Moisture Surge od Clinique postanowiłam kupić pełnowymiarowe opakowanie. Moja mieszana cera nie potrzebuje aż takiej dużej dawki nawilżenia, a lekki, beztłuszczowy krem intensywnie nawilżający wydawał się dobrym rozwiązaniem. Nadaje się jako baza pod podkład, ma żelową konsystencję i dobrze nawilża. Podoba mi się również, że Clinique na niektórych produktach obniżyła ceny - to rzadkość! Co prawda nie zużyłam do końca swojego kremu pod oczy, ale nie spełniał dalej swoich obietnic. Bardzo przesuszył mi okolicę pod oczami i przestał pomagać na wory pod oczami. Krem zużyję jako maskę nawilżającą, a do koszyka wpadły dwa inne produkty. Wymyśliłam sobie, że na noc będę używała Panda's Dream Stick od Tonymoly, a na dzień Prep-start Eye Cream od Clinique. Pandy już używam, ale do Clinique jeszcze się nie dobrałam. Jedno mogę Wam powiedzieć - panda nie nadaje się na dzień, bo korektor na niej brzydko wygląda.


BANGGOOD
Zrobiłam małe zamówienie w sklepie Banggood. Do koszyka wpadła pęseta do aplikacji rzęs KLIK oraz czarną maskę na wągry XIUZILM Blackhead Mask Mud KLIK. Ta maska jest genialna! Wcale tak dużo nie kosztuje i naprawdę działa. Genialnie oczyszcza pory, a przy okazji robi nam depilacje, więc ściąganie boli. Jednak dla takich efektów można trochę pocierpieć. Nie długo zrobię dla Was recenzję tej maski. Kolejny produkt nie jest kosmetyczny, ale bardzo mi się spodobał i wpadł do koszyka. Jest to zegarek na szyję w kształcie motyla Bronze Butterfly Long Neklace Chain KILK.


INNE
Ponownie skorzystałam z okazji i kupiłam peeling do ust od Lush o smaku Bubblegum. Mój poprzedni peeling Pat&Rub przeterminował się więc skoro Lush był tańszy (no i była okazja aby go kupić) musiał ze mną zostać. Kolejną nowością u mnie to książka Jak być glam autorstwa Fleur De Force. Może to nie kosmetyk, ale książka związana z modą i urodą. Na razie tylko ją przejrzałam, ale zapowiada się interesująco.



Jak u Was z zakupami w tym miesiącu? :)

Zobacz również inne posty

32 komentarze

  1. Panda jest słodka, aż żałuję, że nie używam kremu pod oczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie troszkę tego było w czerwcu, zresztą jest już post jakie nowości się znalazły w moim koszyczku :) Interesuje mnie ta maska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie u Ciebie byłam ;) Maska jest świetna, a jej koszt nie jest wygórowany.

      Usuń
  3. Sama zastanwiam się nad zakupem tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Same rarytaski, miłego testowania :) Tą książkę przeglądałam, chcę ją mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. O jej ta panda jest cudna :D Kusi samym opakowaniem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kusiła, aż zabrałam ją do domku :D Ale przepłaciłam w Sephora, bo na ebay można ją o połowę taniej dorwać ;(

      Usuń
  6. Kupiłaś wszystkie produkty, nad którymi i ja dumałam :D Ale ostatecznie się nie skusiłam. No dobra - czarną maskę kupowałam już dwa razy ale od 6 miesięcy żadna do mnie nie dotarła, więc marne szanse ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe przez przypadek spełniłam Twoje zachcianki :D Krem Clinique jest genialny, tego pod oczy jeszcze nie otworzyłam. Pand już tydzień używam i fajnie się sprawdza na zaczerwienienia i opuchliznę pod oczami ;) A czarna maska no cóż świetna. Killer dla wągrów. U mnie przesyłki doszły bez problemu z Banggood. A gdzie zamawiałaś?

      Usuń
  7. Kupiłam kiedyś kilka próbek czarnej maski- rewelacyjna jest! Czas na produkt pełnowymiarowy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w tym miesiącu ostro przesadziłam z kosmetykami, z ciuchami i z książkami...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ta mała panda jest śliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  10. czarna maska jest świetna - ja mam PILATEN :) kupiłam ją na ali

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo fajne produkty, świetnie prezentuje się panda! Ostatnio chodzą za mną czarne maski, chyba czas aby je zamówić:D
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  12. U mnie Panda nadaje się pod korektor, ale niewiele robi poza chłodzeniem etc wiec to tak dodatkowo pod krem/serum;)
    Ten Clinique pod oczy mnie kusi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm może za dużo się nim maziam? Nie wiem, ale korektor mi się na niej roluje. Właśnie ja też tak robię, że kładę na wieczór pandę i na to jeszcze krem ;)

      Usuń
  13. U mnie ta czarna maska słabo działała...

    OdpowiedzUsuń
  14. Zastanawiam się nad zakupem kremu pod oczy clinique pep star i bardzo bym chciał kupić peeling do ust z lush, ale niestety nie mam do niego dostępu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ubolewam nad tym, że u nas jest słaby dostęp do Lush :(

      Usuń
  15. U mnie też było wiele nowości w tym miesiacu i nie tylko! Same rarytaski widzę u ciebie, a panda przeurocza :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja w czerwcu miałam marne zakupy :P planuje teraz w lipcu poszaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta czarna maska już chwilę chodzi mi po głowie :D Natomiast opakowanie z pandą jest przesłodkie i chce się je kupić dla niej samej ;D

    OdpowiedzUsuń
  18. Kochana, nadrabiam moje "offline-owe" zaległości u Ciebie, bo niestety dużo mnie ominęło :( Zakupy widziałam już na instagramie i miałam zajrzeć w tym samym dniu, ale czas ucieka mi przez palce niczym piasek.. Ale powtórzę się - krem - panda jest najbardziej uroczym opakowaniem na sztyft jakie kiedykolwiek widziałam ♥ Jestem niezmiernie ciekawa jak się sprawdzi, bo uwielbiam takie gadżety :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Posiadam czarną maskę, ale z Pilaten, a to samo działanie ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny! Jak już tu jesteś zostaw po sobie ślad :)
Za komentarze i obserwację postaram się odwdzięczyć.