Charlotte Cho: Sekrety urody Koreanek - książka, która zmienia podejście do pielęgnacji!

7/24/2016 12:39:00 PM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam!


Myślałam, że mam dobrą wiedzę o pielęgnacji swojej twarzy, jednak po przeczytaniu książki Sekrety urody Koreanek wiem, że muszę coś w niej zmienić, udoskonalić. Nie zmienię całej pielęgnacji na koreańskie kosmetyki, jednak włączę ich kilka. Kiedyś zastanawiałam się dlaczego Koreanki mają taką ładną cerę praktycznie bez zmarszczek, ale zawsze uważałam, że to po prostu geny. Teraz wiem, że się myliłam. Ich sekretem jest niewątpliwie odpowiednia pielęgnacja, która jest wieloetapowa i nie jest przykrym obowiązkiem, a czystą przyjemnością. Jeszcze przed przeczytaniem książki zaczęłam kupować i stosować koreańskie kosmetyki Tony Moly, a widząc efekty plus przeczytanie książki skutecznie przekonało mnie do udoskonalenia swojej codziennej pielęgnacji. Książkę warto przeczytać, a jeśli autorka przekona Was do takiej pielęgnacji to tylko plus dla cery :)


Charlotte Cho mieszkanka USA pewnego dnia przenosi się za sprawą pracy do Seulu - miasta, w którym dorastali jej rodzice. Miała problematyczną cerę pełną wyprysków, a o jej pielęgnacji nie myślała za wiele. Wszystko zmieniło się kiedy zamieszkała w Seulu. Zafascynowana koreańską pielęgnacją postanowiła się jej poddać i czerpać z niej przyjemność. Szkoda, że nie zamieściła zdjęć przed i po stosowaniu koreańskiego rytuału pielęgnacji, bo to pewnie jeszcze bardziej by do mnie przemówiło. Jednak słowa też mają swoją moc.


Książkę przeczytałam jednym tchem - kiedy zaczęłam nie mogłam się od niej oderwać. Chciałam wiedzieć więcej i więcej, zrozumieć, zgłębić temat i jak najszybciej zdobytą wiedzę wykorzystać. Zrobiła mi się też mała lista zakupów na najbliższy miesiąc. Chociaż ostatnio dużo zmieniłam w swojej pielęgnacji i nawet zaczynam widzieć dobre efekty, jednak czuję, że jeszcze mi czegoś brakuje. Teraz po małej liście zakupów ma nadzieje, że będę w pełni usatysfakcjonowana ze zmiany. Jeszcze nie zdążyłam nic kupić, bo książkę przeczytałam wczoraj. Nie sądziłam, że tak szybko przez nią przejdę. 

Chyba największe wrażenie zrobił na mnie rozdział o stosowaniu filtrów przeciwsłonecznych. Nigdy nie stosowałam do twarzy filtrów i jakoś mnie nigdy do nich nie ciągnęło. Na ciało owszem używam, ale do twarzy jakoś nie przywiązywałam do tego wagi. Teraz wiem, że to błąd i muszę go naprawić. W kosmetykach kolorowych staram się używać w sezonie letnim podkładów z filtrem, jednak teraz wiem, że to za mało. Chyba największe wrażenie bądź przerażenie zrobiło na mnie zdjęcie, które wygooglałam po przeczytaniu rozdziału. Zobaczcie sobie zdjęcie Billa McElligotta. Będziecie wiedziały o czym mówię. Szok.


Koreańska pielęgnacja ma aż 10 kroków! Na początku pomyślałam sobie, że to lekka przesada, ale później przemyślałam sprawę. Skoro poświęcam dużo więcej czasu na makijaż to dlaczego połowy z tego czasu nie mogę poświęcić na pielęgnację mojej twarzy? Przecież "płótno" na którym malujemy jest równie ważne. Ba! Nawet ważniejsze! Esencja - to kosmetyk, który koniecznie muszę włączyć do swojej pielęgnacji. No i lepsze nawilżenie - to klucz do sukcesu.


Książka bardzo wciąga. Daje nam dużo wiedzy, nawet rekomendację produktów, które sprawdziły się u autorki. Na końcu nawet mamy spis koreańskich marek. Nie które z nich znałam wcześniej, ale znalazły się tam też takie, o których nie miałam pojęcia. Książka niewątpliwie zmieniła moje podejście do pielęgnacji, którą czasami wieczorami pomijałam, bo byłam zbyt zmęczona. A przecież w nocy kosmetyki działają najlepiej. Książkę warto przeczytać. Jeśli jeszcze tego nie zrobiłyście to zachęcam - zmienicie podejście ;)


Czytałyście? Jeśli nie to gorąco zachęcam!

Zobacz również inne posty

17 komentarze

  1. Widzę tę książkę na wielu blogach, słychać o niej prawie same superlatywy :) Mam kilka azjatyckich kosmetyków do pielęgnacji, zobaczę, jak się u mnie sprawdzą, ale nie wyobrażam sobie poświęcać tak wiele czasu na dbanie o skórę. Europejki są chyba bardziej zabiegane, aktywne zawodowo niż Koreanki. Ale niektóre elementy można zapożyczyć z powodzeniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak prawda, ja właśnie dlatego kupiłam książkę. Zastanawiałam co jest tam takiego napisane, że nagle znowu zrobiło się głośno o koreańskiej pielęgnacji.
      Oj tak zdecydowanie są bardziej zabiegane, inna kultura itd. Sama po sobie wiem ciągły pośpiech, brak czasu dosłownie na wszystko. Doba zdecydowanie jest zbyt krótka :(

      Usuń
  2. Czytałam tą książkę w formie pdf i chętnie zakupiłabym ją w wersji książkowej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam tej książki, ale nawet twój wpis daje od myślenia.:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o niej i mam ogromną ochotę ją przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamówiłam ją ostatnio, ale jeszcze nie wzięłam się za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to prędziutko bież się za czytanie :D

      Usuń
  6. To jest jedyna książka urodowa którą chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niebawem ją skończę:) moje podejście rownież zmieniła. Nawet nie wiedziałam, ze Koreanki az tyle rzeczy robią wieczorem. Ja jeszcze nie wszystko wniosłam do swojej wieczronej pielęgnacji, ale mam nadzieję, że z czasem się to zmieni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo nie miałam pojęcia! Już wypatrzyłam dwie esencje na ebay z zamiarem zakupu. Tylko muszę zaczekać aż przelew na paypal dojdzie :(

      Usuń
  8. Widziałam dużo "recenzji" tej książki ale dopiero po Twoim wpisie uznałam że muszę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo, bardzo, bardzo podobała mi sie ta książka. Teraz mam w planach zapoznać sie z sekretami Francuzek ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już jest na mojej liście książek do kupienia, więc może w końcu ją zakupię :)

    OdpowiedzUsuń
  11. stałam ostatnio przed wyborem: kupić tą czy może 'szczęśliwą skórę' .. w końcu wybrałam tą drugą, ale i tą mam nadzieję kiedyś nabyć :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ta książka też odmieniła moje patrzenie na pielęgnacje. Jak dla mnie rewelacja !

    OdpowiedzUsuń
  13. Słyszałam o niej nie raz i nie dwa, ale z założeniem, że przecież aż tak diametralnie nie zmienię pielęgnacji zwlekałam z zakupem. Teraz jednak zmieniłam zdanie, więc niech no tylko dorwę wolne środki na koncie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny! Jak już tu jesteś zostaw po sobie ślad :)
Za komentarze i obserwację postaram się odwdzięczyć.