Tanie rozwiązanie: Benefit, Gimme Brow vs. Essence Make me brow

8/13/2017 05:05:00 PM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam!


W ostatnim wpisie z serii Tanie Rozwiązanie mogłyście przeczytać o cieniach do powiek w kremie (MAC vs. Maybelline) a dzisiaj spieszę z kolejną recenzją porównawczą drogiego i taniego produktu. Czasami po prostu nie warto przepłacać bo już kilka razy miałam tak, że bardziej odpowiadał mi tańszy produkt niż droższy. Nie zawsze warto przepłacać. Dzisiaj pod lupę wezmę dwa popularne produkty do brwi a mianowicie Benefit, Gimme Brow i Essence, Make me brow. Żelową maskarę do brwi Essence kupiłam po raz kolejny i doczekała się już nawet oddzielnej recenzji, na którą serdecznie zapraszam KLIK. Można powiedzieć, że znamy się już jak łyse konie. Produkt Benefit natomiast kupiłam jakieś trzy miesiące temu może trochę krócej. Jednak zdążyłam go bardzo polubić i nie wyobrażam sobie wyjścia z domu bez jego zastosowania. Skoro przetestowałam już oba produkty i zdążyłam je sobie porównać to chętnie podzielę się swoimi przemyśleniami w tym temacie :)


OPAKOWANIE
Oj wizualnie bardziej przypadł mi do gustu produkt marki Benefit, ale wiadomo piękne opakowanie też kosztuje. Według mojej córki wygląda jak mała różdżka. Coś w tym jest. Srebrne błyszczące opakowanie wygląda bardzo ładnie, ale trudniej je utrzymać w czystości - widać na nim każdy odcisk. Produkt Essence natomiast wygląda bardzo skromnie i niepozornie przy tak ładnym opakowaniu jak ma Gimme Brow. Zresztą opakowanie nie jest tak ważne jak jego zawartość, ale z drugiej strony zdecydowanie Benefit, Gimme Brow przykuwa uwagę. Pojemność tańszego produktu wynosi 3,8 ml a droższego 3g.


KONSYSTENCJA I APLIKACJA
W zamyśle obie konsystencje mają być gęste z drobnymi włókienkami, które mają zagęszczać brwi. W praktyce jest tak, że faktycznie oba produkty są w gęste, ale zdecydowanie więcej włókien ma w sobie oryginał czyli Gimme Brow od Benefit. Z maskarą Essence jeśli brwi mają więcej luk trzeba najpierw wyrysować je kredką a dopiero później poprawić żelową maskarą - w tym przypadku możemy uzyskać lepszy efekt na brwiach. U mnie akurat tańszy zamiennik lepiej sprawdza się w ten sposób, bo ma zdecydowanie mniej włókien. Co do wyglądu szczoteczek i aplikacji produktu nie ma dużych różnic. Tańsze rozwiązanie ma większą szczoteczkę, jednak nie sprawia problemów z aplikacją. Droższy produkt ma mniejszą szczoteczkę - bardziej precyzyjną. Moja jest przekrzywiona, ale do najprawdopodobniej wada fabryczna. Zrobiłam mały przegląd internetu i szczoteczka Gimme Brow jest prosta. Mam niestety wybrakowany produkt... Obie szczoteczki nie wydobywają z opakowania odpowiedniej ilości produktu do pokrycia obu brwi więc trzeba go dołożyć.


KOLOR I PIGMENTACJA
Pod względem pigmentacji znowu wygrywa tutaj oryginał. Gimme Brow ma zdecydowanie  więcej pigmentu oraz drobnych włókien. Lepiej zagęszcza brwi i nawet jak mam delikatne prześwity to przy tym produkcie ich nie widać. Bardzo dobrze sobie radzi i nie potrzebuję kredki do poprawy zarysu brwi. Świetnie je zagęszcza. Za to tańsza opcja ma mniej pigmentu i u mnie solo na brwiach nie wygląda tak dobrze jak oryginał. Jeśli chodzi o dostępne kolory obu produktów to droższa wersja ma ich cztery, a tańsza trzy. Kolor 02 browny brows od Essence jest chłodnym brązem z domieszką szarości - będzie ładnie pasował brunetkom o chłodnym typie urody. Oryginał czyli Benefit, Gimme Brow - 03 Medium ma również chłody brązowy kolor z domieszką szarości, ale jest delikatnie ciemniejszy od tańszego zamiennika. Na zdjęciach wygląda bardzo brązowo jednak na żywo widać, że ma w sobie również szary kolor.


EFEKT I TRWAŁOŚĆ
Poniżej możecie zobaczyć zdjęcia obu produktów solo na brwiach. Jak dla mnie zdecydowanie lepiej wygląda Gimme Brow niż Make me brow. Droga wersja lepiej zagęszcza brwi i nie pozostawia prześwitów jak tańsza opcja. Brew jest lepiej podkreślona i nie trzeba jej zagęszczać kredką. Porównując utrwalenie i utrzymanie w ryzach brwi wygrywa tutaj oryginał. Utrzymuje niesforne włoski przez cały dzień w niezmienionym stanie, a tańsza opcja utrwala brwi ale nie tak samo mocno jak Benefit. Za droższą wersją przemawia również fakt, że jest wodoodporna co za tym idzie bardziej trwała.

U góry: Essence, Make me brow, a na dole: Benefit, Gimme Brow.
Podsumowując: Biorąc pod uwagę wszystkie fakty - zdecydowanie w tym zestawieniu wygrywa dla mnie Benefit, Gimme Brow. Jest to droższa opcja, ale przynajmniej płacimy również za jakość kosmetyku, a nie tylko za piękne opakowanie. Essence, Make me brow również bardzo lubię jednak nie mogę zaaplikować go solo na brwi bez podkreślenia ich kredką. Jak mi się spieszy to nie chce mi się bawić jeszcze w kredkę więc instynktownie wybieram Benefit w dziennym szybkim makijażu. Różnica cenowa jest ogromna bo droższa wersja kosztuje 125 zł a tańsza wersja około 10 zł. Jest różnica prawda?

Testowałaś któryś z produktów z dzisiejszego wpisu? Jesteś z niego zadowolona? :)

Zobacz również inne posty

7 komentarze

  1. Benefit ma fajne produkty do brwi:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo rzadko podkreślam brwi :D Ale Benefit wygrywa opakowaniem, naprawdę cieszy oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie Benefit wygrywa pod każdym względem:)

    OdpowiedzUsuń
  4. znam essence, ale nie do końca byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja tam kocham te benefitowe do brwi ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja najczęściej kupuję żele do brwi z Catrice, Wibo lub Maybelline, ale mi zależy na zdyscyplinowaniu brwi a nie na zagęszczeniu. U Ciebie oba kosmetyki wyglądają bardzo ładnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Tego akurat nie miałam, ale mam pomadę do brwi Benefitu Ka Brow! i jest rewelacyjna. Tak pięknie robi brwi, że uzależniłam się od niej. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny! Jak już tu jesteś zostaw po sobie ślad :)
Za komentarze i obserwację postaram się odwdzięczyć.