Lato tuż tuż, ale czy Twoje stopy są na nie gotowe?

5/28/2016 09:00:00 AM

Witam Was wszystkich bardzo serdecznie i zapraszam!


Nareszcie przyszedł czas kiedy możemy zdjąć ciężke zimowe buty i cieszyć się lekkimi balerinami. Nie długo również będzie można pozwolić sobie na założenie klapek i sandałów. W zimowych butach stopy nie są widoczne, a założe się, że każdej z nas zdarza się zapominać o dokładnej pielęgnacji stóp w okresie zimowym. Mnie tak i nie będę tego ukrywać. Moje stopy nie są w aż tak złym stanie, ale w dobrym też nie, dlatego czas na intensywną dawkę regeneracji. W takich sytuacjach bardzo lubię sięgać po skarpetki złuszczające. Nie te dostępne w naszych drogeriach, bo żadna z masek nie dawała mi takich efektów jak właśnie Holika Holika. Moje stopy są bardzo wymagające, więc staram się jak mogę żeby nie pomijać ich podczas pielęgnacji, ale czasem zapominam. Dzisiaj pokażę Wam kilka fajnych produktów, które pomagają w pielęgnacji moich wymagających stóp. 

NACOMI, NATURALNY PEELING DO STÓP
Pierwszym krokiem w pielęgnacji stóp jest niewątpliwie peeling, a tym razem skusiłam się na firmę Nacomi. Wersja zapachowa to zielona herbata. Wykonywanie peelingu naszych stóp jest tak samo ważne jak peeling ciała, czy twarzy. Pozwala usunąć martwy naskórek i zrogowacenia pozostawiając gładkie i nawilżone stopy przygotowane do dalszych etapów pielęgnacji. Peeling z Nacomi bardzo mi się podoba, bo ma naturalny skład bez grama parafiny i gliceryny, których (szczególnie parafiny - o zgrozo!) unikam.



SCHOLL, VELVET SMOOTH ELEKTRONICZNY PILNIK DO STÓP
Zapomniałam napisać recenzję - upsss... Używam go dwa razy w tygodniu, a kompletnie zapomniałam o nim wspomnieć na blogu. W takim razie powiem Wam dzisiaj tylko kilka słów o nim, a na recenzje jeszcze chwilę zaczekacie. Po wykonaniu zwykłego peelingu stóp zawsze używam Elektronicznego pilnika do stóp, ponieważ nie lubię używać tarki ani pumeksu. Nigdy nie dawały mi pożądanego efektu, a przy regularnym używaniu pilnika stopy są w lepszej kondycji niż przy używaniu tradycyjnych ścieraków. Genialnie usuwa martwy naskórek, a przy regularnym stosowaniu pozwala zachować stopy w dobrym stanie. Moim zdaniem gadżet, który powinna mieć każda kobieta.



HOLIKA HOLIKA, BABY SILKY FOOT
To są skarpetki złuszczające, które jako jedyne działają na moje stopy. Próbowałam już kilku innych firm, ale po ich zastosowaniu skóra nie chciała się łuszczyć tak jak w przypadku Baby Silky Foot od Holik Holika. Cały proces odpadania skóry trwa 10 dni, a później możemy cieszyć się gładkimi stopami niczym stópki niemowlaczka. Niestety, moje stopy aż takiego efektu nie uzyskują, bo są problematyczne, ale nadal są gładkie i miękkie. W skład produktu wchodzą między innymi ekstrakty z 16 roślin takich jak: winogrona, pomarańcza, jabłko, cytryna, limonka, sosna, ambrowiec, liść cyprysu, liść zielonej herbaty, rozmaryn, lawenda, tymianek, oregano, eukaliptus, melisa lekarska i pelargonia. Bardzo ją lubię i polecam spróbować koreańskiej wersji, która jest o niebo lepsza niż dostępne produkty na naszym rynku.


SCHOLL, KREM REGENERUJĄCY NA POPĘKANE PIĘTY
Krem skierowany jest dla suchych pięt, ale używam go na całe stopy. Skoro nawilża tak dobrze suche, pękające pięty to spokojnie poradzi sobie z resztą. Jeszcze nie miałam okazji używać tego konkretnego kremu, wiec tym bardziej jestem ciekawa efektów jakie da na moich piętach. Problem z pękającymi piętami mam przez cały rok, a niestety nie udało mi się jeszcze znaleźć dobrego kremu na ten problem. W lecie jest jeszcze gorzej, dlatego wtedy przykładam do nich szczególną uwagę, bo nie ma nic gorszego jak nieestetyczne pięty kiedy nosimy sandały lub klapki.


REGENERUM, REGENERACYJNA KURACJA DO STÓP
Kiedy złuszczanie skóry po zastosowaniu produktu z Holika Holika zakończy się warto podtrzymać ten efekt gładkich i miękkich stóp niczym stopki niemowlaka. Mam nadzieje, że pomoże mi w tym Regenerum Regeneracyjna kuracja do stóp. Nie stosowałam jej jeszcze, a warto do następnej kuracji złuszczającej wspomagać się produktem nawilżającym i regenerującym. Producent obiecuje nam gładkie, miękkie i delikatne w dotyku stopy. Zawarty w składzie olej z róży ma odbudować warstwę lipidową naskórka oraz intensywnie zregenerować suchą skórę, a masło shea poprawić nawilżenie. Brzmi interesująco, ale zobaczymy jak będzie w praktyce. Dam Wam znać w denku czy kuracja sprawdziła się.


A Wy jak dbacie o Wasze stopy? Jesteście gotowe na lato? :)

Zobacz również inne posty

31 komentarze

  1. Wpadłam poczytać o pilniku, a przy okazji wpadł mi w oko peeling nacomi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto kupić jest genialny. Dobrze nawilża i stopy są po nim bardzo miękkie. Ma również bardzo dobry skład ani grama parafiny i gliceryny, co pozytywnie mnie zaskoczyło. Ostatnio firma Nacomi ma u mnie swoje 5 minut ;)

      Usuń
  2. Wpadłam poczytać o pilniku, a przy okazji wpadł mi w oko peeling nacomi :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj pasowałby mi taki zestaw do stóp :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie stopy są nawet w dobrej kondycji choć wiadomo pielęgnacji nigdy za mało :-)
    Skarpetki złuszczające by się przydały mimo wszystko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skarpetki świetna sprawa. Pozwalają sgubić trochę niechcianego naskórka :)

      Usuń
  5. trafiłaś z tym wpisem...ja właśnie zaczynam regenerację moich stóp...za późno się z tym obudziłam bo moje stopy są w kiepskiej formie :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam, że tylko ja się spóźniłam ;) Skarpetki złuszczające na takie spóźnienie są najlepsze!

      Usuń
  6. Oj przydałaby mi sie taka pielegnacja :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje stopy nie są zbyt wymagające, ale lubię od czasu do czasu lepiej o nie zadbać;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja na szczęście nie mam problemów (jeszcze) ze swoimi stopami żeby traktować je pilnikami elektrycznymi. Skarpetki złuszczające w ogóle mnie nie przekonują. Najczęściej po prostu je nawilżam balsamem lub kremem do stóp.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie ciesz się, że nie musisz, ale wbrew pozorom taki pilnik nie jest aż tak mocny. Można wybierać delikatne wkłady lub mocniejsze kwestia potrzeb. Skarpetki złuszczające dla mnie super sprawa, bo w miarę szybko można pozbyć się nadmiaru nie chcianej skóry, ale jak nie ma potrzeby to tylko pozazdrościć :)

      Usuń
  9. Przyznam, ze stopy traktuje trochę po macoszemu ;/ Przypominam sobie o nich dopiero gdy się przesuszą i wtedy coś w nie wcieram i dalej o nich zapominam :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Będzie wstyd (ale co tam) - ale moje stopy zdecydowanie nie są gotowe... zrobiłam ostatnio te skarpetki złuszczające w nadziei, że obudzę się ze stopami niemowlaka... a tu psikus :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w sumie dziwne, bo mnie tylko Holika Holika pomagają. Inne buble totalne, ale nie próbowałam jeszcze tych z Shee Foot ;) Purederm i L'Biotica dla mnie buble.

      Usuń
  11. Mam podróbkę tego tego pilnika :) jest całkiem dobry jak za kwotę 20 zł :) peelingu z nacomi nie miałam ale kupiłam sobie krem pod oczy i masło do ciała z nacomi bo słyszałam wiele dobrego o tej marce :) tym bardziej że skład tych kosmetyków jest dobry a cena przystępna :)
    Jeśli chodzi o nawilżające to tego nie mogę stosowac bo mi stopy się zaczynają pocić bardziej. Skarpetki też kupiłam ale z firmy marion i też jeszcze nie testowałam :)

    Zostaję na dłużej :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się trafiła duża okazja i oryginał kupiłam tylko za 50 zł :) Pewnie w regularnej cenie bym go nie kupiła i zaopatrzyłabym się w podróbkę tak jak Ty. Ja mam peeling do twarzy z Nacomi i teraz kupiłam sobie jeszcze mus do ciała o zapachu malin. W sumie nacomi odkryłam przez przypadek w Hebe wcześniej o firmie nie słyszałam ;)

      Usuń
  12. Kurczę, produkty Nacomi są na prawdę fajne składowo, ale szkoda, że nie są aż tak znane, bo to na prawdę dobrej jakości produkty, które działają :)) Pilnik Scholl musi świetnie działać - sama nie przepadam za tarkami (wstydź się, przyszły kosmetologu! :D) ale niestety taka prawda. Stopy są przeze mnie często zaniedbywane jeśli chodzi o złuszczanie naskórka, tarki, omegi.. Jednak częściej się zdarza, że przelecę je kremem do stóp czy choćby balsamem do ciała którego używam, więc to taki mój wkład w pielęgnację stóp. Ostatnio robiłam zabieg złuszczający skarpetkami i na razie moje stopki wyglądają względnie dobrze, ale pewnie do czasu.. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie na blogach o nich "nie grzmi", a składy mają przyjemne coś w stylu Sylveco. Zgadzam się z działaniem świetne produkty. Nacomi odkryłam przez przypadek i w sumie po peelingu do twarzy skusiłam się na więcej produktów ;) A mi też się zdarza przelecieć stopy kremem do ciała jak mam lenia i nie chce mi się sięgać po krem do stóp :P

      Usuń
  13. Użyłam niedawno skarpetek złuszczających po raz pierwszy i czekam na efekty :P ja na razie minęło 6 dni, a łuszczenia ani widu,a ni słychu :P Nie mam mocno zniszczonych stóp, więc nie wiem, dlaczego skóra nie chce się z nich złuszczyć. Mam podobny pilnik i jest świetny jeśli chodzi o usuwanie zrogowaciałego naskórka z pięt. Kosmetyki Nacomi lubię, ale tego jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalka, u mnie było tak samo, ale skarpetki zazwyczaj u mnie działają po 7-8 dniach od zrobienia "zabiegu", więc może u Ciebie też tak będzie :))

      Usuń
    2. A jakich użyłaś? Bo u mnie w ogóle nie działa Purederm i L'Biotica, a w piatek użyłam tych z Holika Holika i czuje napięcie skóry więc za jakieś 3 dni pewnie zacznę gubić skórę :D

      Usuń
  14. No właśnie muszę sobie zrobić porządek z moimi stopami :). Chyba skuszę się na tę maskę zluszczającą :).

    OdpowiedzUsuń
  15. Moje stópki niestety nie są jeszcze gotowe na lato. Muszę w końcu o nie zadbać jak Ty :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. U mnie zwykły krem sobie radzi w 100% :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny zestaw do pielęgnacji stóp ;) chyba sama muszę taki skompletować ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mi skarpetki nie pomogly :( niestety.zainwestowalabym w taki pilnik!!musi byc super

    OdpowiedzUsuń
  19. Widziałam kiedyś u AdBustera konfrontacje tego urządzenia Scholl. Pumeksem można uzyskać również zadowalający efekt. No i cena pumeks ok 10 zł a Scholl od 189zł nawet do 300zł. Według mnie zaoszczedza to tylko czas. Ja niestety nie lubie takich wynalazków. Kupiłam kiedyś podgrzewany wosk Vett i niestety leży to u mnie nieużywane.
    P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za odwiedziny! Jak już tu jesteś zostaw po sobie ślad :)
Za komentarze i obserwację postaram się odwdzięczyć.